Vito Bambino zaczynał od hip-hopu. Dziś nie chce się zamykać w żadnym gatunku

Zanim Sanah szturmem wzięła serca polskich słuchaczy m.in. za sprawą zabaw słowem i łączenia slangu z poetyckim, czasem nieco przestarzałym językiem, szlaki w tej materii przecierał jej Vito Bambino. Ich współpraca w piosence "Ale jazz" była nieunikniona, a przy okazji sprawiła, że o Vito usłyszała niemalże cała Polska. Najpierw raper o ksywce Denver, dzisiaj - uciekający od szufladek gość, który czuje groove, obojętnie co gra. Niezmiennie tworzy z Bitaminą, jednocześnie rozwijając karierę solową. Muzycznie działa od ponad 15 lat, ale na dobre rozkręca się właśnie teraz.

W wywiadzie dla Weekend Gazeta.pl Mateusz Dopieralski, czyli Vito Bambino podkreśla, że jest Polakiem i patriotą. Ma "dwie bazy" - rodzinną Polskę i doskonale znajome Niemcy, w których spędził zdecydowaną większość życia. Jako autor tekstów lubi namieszać. - [Te bazy] dają mi łatwość w podejmowaniu decyzji artystycznych. Robię polski rap, ale z Niemiec - mówi Vito i dodaje: - Dzięki temu mogę więcej zaryzykować w swoich tekstach. 

"Jako muzyk o muzyce nie wiem nic". No wiesz, Vito?

I ryzykuje, stawiając obok siebie w jednym tekście polskie zdrobnienia i nieszablonowe, czasem tylko dla niego zrozumiałe wstawki z innych języków. "Bo ona woli Hollywood/bo ona woli big bang do kasyna z wingman…" - tak zaczyna się ubiegłoroczny singiel Vito "Nudy", który zapowiada jego drugi album. Biorąc pod uwagę trącący latami 80. pop z premierowej piosenki oraz bardziej "vitowy" numer "Maj", po "VB2" można się spodziewać wszystkiego i niczego. Debiutancki solowy materiał Dopieralskiego, "Poczekalnia", to przede wszystkim fuzja hip-hopu i szeroko pojętego r&b. - Wywodzę się z hip-hopu i nadal uważam, że mój rdzeń jest hiphopowy, tylko stopniowo coraz bardziej odchodziłem w kierunku soulu - tłumaczył Vito dla Noizz.pl. - Od razu mówiłem, że moja płyta będzie łączyć różne gatunki. Ciężko jest mi ją opisać, najbliżej byłoby chyba to, co robili Gnarls Barkley. Oni zawsze bawili się formą.

W utworze "L’amour" (bo Vito po francusku też się porozumie), na klimatycznym podkładzie produkcji Moo Latte, Vito melodyjnie rapuje - albo śpiewa z rapowym zacięciem, jak kto woli - o swoim ślubie. "Jesteś moją różą" pobrzmiewa jak spotkanie starej soulowej piosenki z domieszką hip-hopowej zuchwałości, a nad muzyką unosi się lekko zblazowany wokal Vito. W "Poczekalni" jest też miejsce na krótki jam z kolegami na ukulele i kazoo, mrugające okiem do tanecznego r&b lat 2000. i lekkiego funku "Last Puff" czy "Je suis polonais", w którym dominuje gitara akustyczna i wielojęzyczność. Trochę po polsku, niemiecku, francusku czy grecku, ale wszystko o smaku Vito Bambino.

Jak na kogoś, kto twierdzi, że "jako muzyk o muzyce nie wie nic", Dopieralski porusza się po muzycznym krajobrazie wyjątkowo sprawnie - i na piątym biegu. Wielu słuchaczom udowodnił to, wchodząc w popową przekomarzankę z Sanah w przeboju "Ale jazz", jednak bombę odpalił w ramach trasy Męskie Granie 2021. Dawid Podsiadło i Daria Zawiałow wspominali w rozmowie z Gazeta.pl, że dołączenie Vito do zespołu wprawiło ich w istną euforię. Na to, by ta euforia przeniosła się na publiczność, nie trzeba było czekać długo - pierwsze dziesięć minut show wystarczyło, by Vito miał wszystkich w kieszeni. Na finałowych koncertach wykazał się brzmieniową zwinnością, przechodząc od zaadaptowanej na własne twórcze potrzeby "Małgośki", przez rockową "Załogę G", po hip-hopową zwrotkę w elektronicznej aranżacji "Śpij, kochanie, śpij". W Vito Bambino obudził się sceniczny demon.

"Pisząc, zdaję sobie sprawę, że pewne sformułowania są bardzo moje"

Czy tak specyficzny klimat, jak ten, który roztacza w swoich utworach Vito, da się przełożyć na twórczy język innych artystów? Dorobek VB udowadnia, że jak najbardziej. To on jest np. autorem tekstu do piosenek "Dobrze, że cię mam" oraz "Hej wy" Korteza. - Mamy taki deal, że oni i tak te teksty filtrują, zmieniając sylaby, szyk zdań czy niektóre wyrazy. Pisząc, zdaję sobie sprawę, że pewne sformułowania są bardzo moje i nie jestem pewien, czy Kortez chciałby śpiewać o tym, że jego "telefix jest na flight mode" - śmiał się Dopieralski w wywiadzie dla Red Bull Music. - Oddaję im tekst i niech robią, co chcą, ja jestem zawsze megaciekawy efektu końcowego. I zawsze im się udaje. To niesamowite uczucie, słyszeć swoje słowa w tak dobrym wykonaniu.

Ostatnie kilkanaście miesięcy dla Vito Bambino to nie tylko praca nad solową płytą czy Męskie Granie, ale i ciekawe muzyczne współprace. Z jednej strony - kilka hiphopowo-soulowych refrenów, m.in. u Fukaja czy Deemza. Z drugiej takie kwiatki, jak np. "Jeżeli kochać, to nie indywidualnie" Kabaretu Starszych Panów w duecie z Szymonem Komasą, wykonującym muzykę poważną i operową, czy prowadząca do rozpaczliwego krzyku ballada "Boję się o ciebie" nagrana z Kaśką Sochacką. A w tym wszystkim ciągle jest jeszcze Bitamina, która od 2013 roku trzyma poziom i burzy porządek, chętnie eksperymentując z formą. Na koncie zespołu jest pięć albumów i wbrew temu, czego obawiali się fani, kiedy Vito Bambino ogłosił wejście na solową ścieżkę, kolejne z pewnością są w drodze. 

- Bitaminę cenię sobie nad życie i daje mi dużą wolność artystyczną, ale ten zespół ma już pewną otoczkę i swój vibe. Kiedy zaczynaliśmy działać, było to dla mnie uwalniające, ale po pięciu albumach pomyślałem, że chciałbym trochę pokombinować tekstowo i brzmieniowo - wyjaśniał Noizzowi Vito w okolicach premiery "Poczekalni". - Chciałem jeszcze większej wolności, nie stawiając chłopaków z zespołu w trudnej sytuacji, bo może nie chcieliby podpisywać niektórych z tych rzeczy swoimi ksywkami. To dobry moment, żeby pokazać siebie z jeszcze innej strony.

Teraz nie pozostało nam nic innego, niż z niecierpliwością wypatrywać kolejnych muzycznych twarzy Vito Bambino. Jaki będzie jego nadchodzący projekt z Jaguarem? - Robię numer, który świat może podglądać. Jest o tym, że dla wielu jestem produktem popowym, a nie wiedzą, że dla siebie samego jestem mało mainstreamowy. Jaguar nie chce ingerować w moją pracę, ale chce mnie przy niej podglądać. Chce pokazać drogę artysty, któremu ufa się za sterem, nawet jeśli ten nie zawsze wybierze najbardziej oczywistą drogę do celu - zapowiedział artysta w Weekend Gazeta.pl. My pakujemy plecak i ochoczo udajemy się w drogę razem z nim.